Nigdy nie sądziliśmy, że będziemy postawieni pod ścianą, że będziemy musieli prosić o ratunek, ale jesteśmy zrozpaczeni. I bezradni, bo sami nie jesteśmy w stanie pomóc synkowi, który jest dla nas wszystkim!
Adaś urodził się jako zupełnie zdrowy chłopczyk. Nikt nie podejrzewał, że ma bardzo rzadką wadę siatkówki. Gdy miał kilka miesięcy, zaniepokoiło nas, że nie wodzi wzrokiem za zabawkami. Pediatrzy wyśmiewali nasze obawy. Nas nie opuszczał jednak strach… Później okazało się, że najgorszy koszmar stał się rzeczywistością. W prawym i lewym oczku wykryto zmiany poliferacyjne w ciele szklistym. To część oka, które jest odpowiedzialna za wytwarzanie obrazów. Zmiany powiększały się z każdym dniem, powodując, że oczka Adasia były rozsadzane od środka! W lewym oczku doszło do odwarstwienia siatkówki i całkowitej utraty wzroku. Wpadliśmy w rozpacz, gdy powiedziano nam, że kwestią czasu jest to, że stanie się to w oczku prawym...
Większość lekarzy nigdy nie widziała tak ciężkiego przypadku jak nasz synek. Większość się poddała. Szukaliśmy ratunku wszędzie. Tylko jeden szpital, należący do czołówki klinik okulistycznych na świecie – Massachusetts Eye and Ear – podjął się leczenia Adasia i dał mu szansę na uratowanie wzroku. Zajmujący się synkiem profesor Yoshihiro Yonekawa powiedział nam, że wada postępuje w zabójczym tempie. Uświadomił nam, że stawką walki jest nie tylko zachowanie wzroku w oczku prawym, ale też uchronienie lewego od amputacji. Brak gałki ocznej to nie tylko ciemność, to również śmiertelne zagrożenie, bo czaszka rośnie i ulega deformacji w miejscu, w którym powinno być oczko. To wiąże się z uciskiem na mózg, który grozi upośledzeniem, a także postępującym zagrożeniem dla zdrowia i życia naszego synka…
W listopadzie nasz synek przeszedł pierwszą operację. W lutym kolejną. Lekarze wciąż są zaskoczeni tym, jak poważna wada jest naszego synka. Lewe oczko wciąż jest żywe i trzeba je kontrolować, by nie dopuścić do amputacji. W prawym oczku usunięto włókniste w prawym oczku i przytwierdzono część siatkówki. Nikt nie spodziewał się komplikacji… Niestety. Podczas drugiej operacji okazało się, że zmiany się odnowiły i jest ich jeszcze więcej niż poprzednio! Adaś ponownie został poddany operacji, która była o wiele bardziej rozległa i inwazyjna niż poprzednia. Usunięto zmiany i przytwierdzono siatkówkę. Najważniejsze, że siatkówka nie jest uszkodzona i Adaś wciąż ma szansę, by widzieć!
Zapadła decyzja – w kwietniu musi odbyć się kolejna operacja. Adasiowi zrobią też szczegółowe badanie połączenia nerwowego oko-mózg, które ustali dokładnie, jak nasz synek widzi. 16 kwietnia musimy być w klinice… Środki musimy wpłacić co najmniej tydzień wcześniej. Znów tak mało czasu, znów ogromna kwota, ale stawka bezcenna – jest nią przyszłość Adasia, całe jego życie.
Zamknij oczy i trwaj tak przez kilka sekund, w ciemności. Pomyśl, że tak miałoby być zawsze. Co czujesz? Strach, samotność, bezradność… Tak bardzo chcemy oszczędzić tego Adasiowi. Dać mu szansę, by zobaczył nasze twarze. Swój kolorowy pokój. Zieloną trawę, słońce, błękitne niebo… Wyrwać go z tego mroku, który próbuje nam go odebrać!
Jeśli przegramy, Adasia czeka tylko ciemność i ból, bo zmiana ciśnienia i zmiany poliferacyjne w oku wiążą się z ogromnym cierpieniem… Dlatego musimy walczyć. Być może śledzisz historię naszego synka od samego początku. Być może poznałeś Adasia dopiero teraz… Błagamy, daj mu szansę. Chcemy ocalić go przed bólem i samotnością w mroku, który tak bardzo chce go nam odebrać!




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz