środa, 21 marca 2018

Będę walczył o jej zdrowie, póki wystarczy mi sił! Monika

Gdyby tylko było można, zabrałbym od Moniki całe to cierpienie i dał jej swoje zdrowie. Jestem jej tatą, a widok cierpienia własnej córki to najgorsze, czego w życiu doświadczyłem. Widzę, jak Monika chcę być sprawna, widzę jej upór i determinację. Mam ochotę płakać razem z nią, kiedy choroba znów zabiera jej coraz więcej. Proszę, pomóż jej razem ze mną…




Samodzielne wyjście do toalety, wstanie z łóżka, wejście po schodach – dla Moniki to ogromny wysiłek okupiony łzami i ciężką pracą. Kilka stopni do pokonania wzbudza strach. Kilka samodzielnych kroków po mieszkaniu sprawia, że trzeba mocno zastanowić się, jak to zrobić, żeby nie upaść. Mimo to, i tak się często upada. Zwykle potrzebna jest pomoc drugiej osoby. Bez tego nie ma co marzyć o wyjściu z domu.


Monika przyszła na świat w wyniku zamartwicy płodu i niedotlenienia w trakcie porodu. Kilkanaście minut zadecydowały o całym jej przyszłym życiu. Wtedy właśnie nastąpiło porażenie układu nerwowego – części odpowiedzialnej za sprawność i mowę. Wkrótce postawiono ostateczną diagnozę – Mózgowe Porażenie Dziecięce. Rozpoczęliśmy intensywną
rehabilitację. Monika więcej czasu spędzała na ćwiczeniach, niż na zabawie. Po ratunek jeździłem wszędzie, szukając różnych metod. Za nami 19 lat ciągłej walki. Jestem dumny z Moniki – wytrwałej, walczącej i nigdy się nie poddającej.
W drodze do samodzielności Monika przeszła kilkanaście zabiegów ostrzyknięć botuliną, operację trójpoziomowego podcięcia ścięgien w obu nogach oraz operację korekty obu stóp. Dzięki temu jest w stanie poruszać się przy pomocy balkonika. Bez ciągłej pracy okupionej bólem, nigdy nie byłoby to możliwe.

Krótkie dystanse Monika potrafi przyjść trzymana za rękę lub przy balkoniku, te dłuższe pokonuje na wózku rehabilitacyjnym. Widzę, że rehabilitacja ma sens i wiem, że jeśli będziemy ją kontynuować, Monika zacznie chodzić samodzielnie. Żeby tak się stało, musimy kontynuować rehabilitację. Jeśli ją przerwiemy, stracimy wszystko, co osiągnęliśmy. Niestety rehabilitacja jest bardzo kosztowna…

Sami jesteśmy w stanie pokryć jedynie koszty rehabilitacji „domowej” (logopedia, kinezjologia, terapia wodna), ale to tylko kropla w morzu potrzeb… I ta kropla nie wystarczy, by postawić Monikę na nogi. Potrzebne są specjalistyczne turnusy rehabilitacyjne z wykorzystaniem nowoczesnego sprzętu.
Jako ojciec, który kocha swoje dziecko całym sercem, proszę Cię o pomoc. Tylko z Tobą będę w stanie sprawić, że codzienne życie przestanie być dla mojego dziecka tak bolesne...
–Leszek, tata Moniki





https://www.siepomaga.pl/monika-misiura



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz